Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.

reklama

FEN 18 Summer Edition. WYNIKI i relacja z gali w Koszalinie

fen-18-summer-edition-wyniki-i-relacja-z-gali-w-koszalinie

godz. 00:09. Gdy walczy Kamil Łebkowski o nudzie mowy być nie może. I tak też było w Koszalinie. Reprezentant Dzikiego Wschodu Biała Podlaska zmierzył się tam z Daguirem Imavovem. Była to walka wieczoru. I teoretycznie, i faktycznie. "Bomba", który bardzo lubi rywalizację w stójce i tym razem wpoczątkowej fazie rywalizacji próbował ciosami wykuć sobie sukces. Imavov jednak, który ma już na koncie jeden sukces odniesiony na gali FEN - tegoroczne, marcowe zwycięstwo przez TKO z Bartłomiejem Koperą - dołożył do niego drugi. Wywalczony de facto w drugim i trzecim starciu konfrontacji z Polakiem. Szczególnie druga runda była świetna w wykonaniu reprezentującego Francję wojownika. Udało mu się bowiem obalić Łebkowskiego (oraz zafundować mu potężne wyniesienie) i praktycznie przez pełne pięć minut kontrolować przebieg wypadków w oktagonie. W pewnym momencie Imavov podjął próbę duszenia polskiego wojownika trójkątem rękoma, jednak dzięki umiejętnemu blokowaniu nogi Imavova przez Łebkowskiego do ostatecznego dopięcia techniki nie doszło. Zdając sobie sprawę z rozwoju wypadków podopieczny Łukasza Grochowskiego w trzeciej rundzie postawił wszystko na jedną kartę i nawet udanie ją rozpoczął - wywrócił mieszkającego w Marsylii rywala oraz próbował go rozbijać. W pewnym momencie jednak, przy próbie powstawania Ivanova, gdy Łebkowski zaczął wdrapywać się na jego plecy, zadziałało bezwzględne prawo ciążenia i sytuacja diametralnie się zmieniła - znowu to Polak runął plecami na matę. W ten sposób "Bomba" stracił szansę na założenie techniki kończącej oraz na ostateczne zwycięstwo w Koszalinie. Tak oto Kamil Łebkowski przegrał drugą w tym roku potyczkę na gali FEN. Prezentując przy tym, jak zazwyczaj, efektowny styl i niemałe umiejętności.

godz. 23:37. Mocne tempo i bardzo wysokie wymagania narzucili sobie wzajemnie Andrzej Grzebyk oraz Marcin Naruszczka w drugiej co do ważności walce wieczoru FEN 18. Podkreślmy jednak, że niewiele brakowało, by wszystko skończyło się już w pierwszej rundzie. Trafiony potężnym ciosem Naruszczka padł na plecy, a Grzebyk wpadł w niego z ciosami, by dokończyć dzieła zniszczenia. Reprezentant WCA instynktownie uchwycił się nogi rywala i jakoś przetrwał najgorsze chwile, choc od całkowitego rozbicia dzieliło go dosłownie kilka uderzeń przeciwnika. W drugiej rundzie również dominował Grzebyk. W trzecim, walczący po swojemu, czyli bezkompromisowo, prąc do przodu, bijąc raz za razem bez liczenia się z konsekwencjami otrzymywanych ciosów Naruszczka tak "spompował" rywala, że ten po raz pierwszy znalazł się w tarapatach oraz na ziemi. Na przecylenia szali zwycięstwa w całej rywalizacji zabrakło już jednak podopiecznemu Roberta Jocza sił. I daltego przegrał trzecią zawodową walkę z rzędu. Po raz ostatni Marcin Naruszczka wygrał w styczniu tego roku z Filipem Tomczakiem na FEN 15 w Lubinie. Dla Grzebyka natomiast było to trzecie zwycięstwo z rzędu i pierwsze odniesione w tym roku.

godz. 23:00. Szybka, dynamiczna i efektowna była walka Bartłomieja Kopery z Aleksandrem Georgasem. Obaj panowie rywalizowali w dobrym tempie, próbując przy okazji wykorzystywać swoje największe atuty. Pierwsza runda należała do Georgasa - to on - poprzez swoje działania - decydował o tym, w jakiej płaszczyźnie toczy się rywalizacja. W drugim starciu doszło do decydującego zdarzenia tej konfrontacji. Kopera wykorzystał chwilę zawahania przeciwnika, błyskawicznie zszedł z nim do parteru i poddał duszeniem zza pleców. To był bardzo dobry pojedynek.

godz. 22:34. Artur Bizewski odniósł przed chwilą najbardziej wartościowe zwycięstwo w swojej karierze. "Bizon" pokonał na punkty, po toczonym na pełnym dystansie pojedynku na zasadach K-1, Mateusza Duczmala. Bój był bardzo wyrównany, jednak więcej celnych ciosów - szczególnie w drugiej rundzie - zadał Bizewski. I to pewnie było dla sędziów decydujące przy wskazywaniu zwycięzcy.

godz. 21:59. Za nami kolejny bój w którym w roli głównej wystąpił Piotr Michalak. To znaczy stwierdzenie to jest pewnym nadużyciem - lepiej byłoby powiedzieć, że ważną rolę odegrał w nim nasz znany arbiter. Bo główne skrzypce w rzeczonej potyczce zagrał Mateusz Rębecki. Jego rywalem był Dmitry Golbaev. Polak zdecydowanie dominował w klatce i robił z Ukraińcem, co chciał. Głównie w parterze, w którym Rębecki bezwzględnie wykorzystywał swoją grapplerską, zdecydowaną przewagę nad rywalem. Co zaś się tyczy Piotra Michalaka, to wkroczył on do akcji na sekundę przed końcem trzeciej rundy. Po kolejnych pięciu minutach gnębienia Golbaeva na ziemi Rębecki postanowił - nie po raz pierwszy tego wieczora - zakończyć walkę przed czasem. I założył Golbaevowi balachę. Choć Ukrainiec nie klepał, arbiter przerwał potyczkę oraz wyjasnił, że rywal Polaka wyraźnie krzyczał, co oznacza poddanie werbalne. Ogłoszone tuż przed ostatnim gongiem...

godz. 21:10. Znaczna różnica wagi, jednak taka sama motywacja i chęć odniesienia zwycięstwa - tak, w największym skrócie, wyglądała sytuacja przed rozpoczęciem pierwszej walki z karty głównej FEN 18 Mateusz Łazowski vs. Marcin Sianos. Potężniejszy od swojego rywala Sianos, po kilku "wstępnych" wymianach, trafił mocnym, krótkim lewym sierpowym kick-boksera z Legia Fight Club i dopadł go na ziemi, gdy ten lekko oszołomiony po ciosie padł na plecy. Sianos rozpoczął - w dosiadzie - obijanie głowy Łazowskiego. Już po kilku ciosach sędzia Piotr Michalak uznał, że Łazowski ma dość i przerwał walkę. Wściekły zawodnik warszawskiej Legii nie mógł się pogodzić z tą decyzją. Krwawiący z rozcięcia nad prawym okiem reprezentant stołecznego klubu głośno wykrzykiwał, że nie ma mowy o końcu rywalizacji. Decyzja arbitra była jednak nieodwołalna. A jej podjęcie - jak można domniemywać - miało na celu uratowanie legionisty przed ciężkim nokautem.

godz. 20:40. Świetne kick-bokserskie przygotowanie pokazali w kolejnej walce MMA Igor Michaliszyn oraz Tomasz Romanowski. Obaj panowie, toczony na najwyższych obrotach pojedynek, ropoczęli od dużej liczby potężnych kopnięć, przede wszystkim niskich. Michaliszyn dokładał do tego szeroki wachlarz różnorakich, pięściarskich kombinacji. I właśnie te kombinacje, a także - choć już nie tak częste ani tak mocne - kopnięcia oglądaliśmy do końca boju. Wygranego - dodajmy - zasłużoną, jednogłośną decyzją sędziów przez Michaliszyna. I choć reprezentant Silesian Cage Club miał kłopoty z ustaniem na nogach (dawały o sobie znać low kicki rywala), to jednak jego wyższość w rywalizacji z Romanowskim nie podlegała dyskusji.

godz. 20:10. Alexander Khanin przyjechał do Koszalina na walkę z Wojciechem Januszem w zastępstwie wcześniej anonsowanego wojownika, na ostatnią chwilę. I pokazał się z bardzo dobrej strony. Ukrainiec bez kompleksów rywalizował z Polakiem, umiejętnie punktował go w stójce, nie pozwalał na obalenie i konsekwentnie pozbawiał naszego reprezentanta sił. Porozbijany oraz zmęczony Janusz próbował jeszcze w trzeciej rundzie odwrócić losy konfrontacji, jednak po sprowadzeniu Khanina do parteru nie zdołał ustabilizować pozycji i sam znalazł się na plecach. Co ostaetcznie przesądziło losy tej rywalizacji.

godz. 19:45. Wielką wolę walki i ogromny hart ducha zaprezentował w pojedynku z Łukaszem Stankiem Tomasz Stasiak. "Pająk", który stoczył pierwszy zawodowy bój od czterech lat, już w pierwszej rundzie wyraźnie opadł z sił. Jednak ani mocne ciosy rywala, ani wszystkie kłopoty z kondycją nie zmieniły nastawienia stargardzkiego Berserkera, który mimo ogromnych kłopotów wciąż bił się o zwycięstwo. W drugiej rundzie, po sprowadzeniu rywala do parteru, Stasiak - mocno osłabiony, przypomnijmy - konsekwentnie robił swoje i ostatecznie poddał Stanka duszeniem zza pleców. To była heroiczna wygrana Stasiaka - tak można podsumować tę potyczkę.

godz. 19:29. Za nami trzy pojedynki gali FEN 18. Wygrali je Mateusz Symoczko, Filip Tomczak i Adrian Błeszyński. Ten ostatni, w efektowny sposób, poddał Piotra Tutkowskiego. Dzięki czemu nie tylko odniósł czwarte, zawodowe zwycięstwo, ale także otrzymał po tym sukcesie purpurowy pas BJJ.

Walka wieczoru:

  • 66 kg.: Daguir Imavov pok. Kamila Łebkowskiego jednogłośną decyzją sędziów

Karta główna:

  • 84 kg.: Andrzej Grzebyk pok. Marcina Naruszczkę jednogłośną decyzją sędziów
  • 66 kg.: Bartłomiej Kopera pok. Aleksandra Georgasa przez poddanie (duszenie zza pleców), 2. runda
  • K-1. 95 kg.: Artur Bizewski pok. Mateusza Duczmala jednogłośną decyzją sędziów
  • 70 kg.: Mateusz Rębecki pok. Dmitriy'ego Golbaeva przez werbalne poddanie (balacha), 3. runda (4:59)
  • 120 kg.: Marcin Sianos pok. Mateusza Łazowskiego przez TKO (lewy sierpowy i ciosy w parterze), 1. runda

Karta wstępna.

  • 77 kg.: Igor Michaliszyn pok. Tomasza Romanowskiego jednogłośną decyzją sędziów
  • 93 kg.: Alexander Khanin pok. Wojciecha Janusza jednogłośną decyzją sędziów
  • 77 kg.: Tomasz Stasiak pok. Łukasza Stanka przez poddanie (duszenie zza pleców), 2. runda
  • 77 kg.: Adrian Błeszyński pok. Piotra Tutkowskiego przez poddanie (trójkąt rękoma), 1. runda

Karta przedwstępna.

  • 84 kg.: Filip Tomczak pok. Marka Woroncowa przez poddanie (duszenie), 1. runda
  • 84 kg.: Mateusz Symoczko pok. Piotra Walawskiego jegnogłośną decyzją sędziów

Opublikowano: 2017-08-12

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również