Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.

reklama

UFC Fight Night 111. Tybura pokonał Arlovskiego po wyczerpującym boju

ufc-fight-night-111-tybura-pokonal-arlovskiego-po-wyczerpujacym-boju

Dramatyczny przebieg miał pojedynek gali UFC Fight Night 111, na który czekaliśmy najbardziej - Andrei Arlovski vs. Marcin Tybura. Choć - podkreślmy na samym początku - nic nie wskazywało na to, że dostarczy nam on aż tylu emocji.

A to dlatego, że Polak rozpoczął go znakomicie. W chwilę po groźnym obrotowym kopnięciu na korpus "zaliczonym" przez Tyburę (patrz wyżej; po walce okazało się, że naruszone są żebra i mostek naszego zawodnika, ale nie ma tam żadnego złamania), polski wojownik szybko dopadł w parterze 38-letniego byłego mistrza UFC i zaczął go bezwzględnie rozbijać.

Przez dobre cztery minuty Arlovski zbierał potężne lanie od Tybury, który będąc w dosiadzie i pięściami, i łokciami konsekwentnie demolował twarz rywala. Przy okazji nasz wojownik starał się również wykorzystywać każdy nadarzający moment, by zajść za plecy Białorusina.

Natarcie Polaka trwało więc w najlepsze, aż w pewnym momencie ustało. Konkretna początkowa furia kosztowała go bowiem wiele sił. I dlatego ostatnie sekundy pierwszego starcia to dość niespodziewanie okres przewagi mocno porozcinanego, ale twardego, prezentującego ogromną wolę walki oraz legendarne, mocne ciosy Arlovskiego.

Po tym co się stało na koniec pierwszej rundy, z dużym niepokojem czekaliśmy na drugą. I ten niepokój w pełni był uzasadniony. Polakowi brakowało sił, musiał bronić się przed atakami rywala, za wszelką cenę starał się przetrwać drugie pięć minut boju m.in. w klinczu.

Na szczęście bardziej doświadczony, ale i starszy rywal również zaczął wyraźnie tracić oddech. I to dało Polakowi szansę, której już nie zmarnował. W trzeciej odsłonie znów udało mu się obalić Arlovskiego, skontrolować go na ziemi i tym samym osiągnąć bardzo prestiżowy sukces.

Choć obaj panowie ledwie stali na nogach po tej wyczerpującej bitwie, to Polak miał ostatecznie zdecydowanie więcej powodów do radości. Oraz ten jeden, zasadniczy: to on wygrał w Singapurze!

  • 265 lbs.: Marcin Tybura pok. Andreia Arlovskiego jednogłośną decyzją sędziów (29-28, 28-27, 29-27)

Opublikowano: 2017-06-17

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również