Korzystając ze strony akceptujesz politykę cookies.

reklama

PLMMA 57/AFC 1. Wyniki i relacja na żywo z gali w Zgorzelcu

plmma-57-afc-1-wyniki-i-relacja-na-zywo-z-gali-w-zgorzelcu

godz. 23:09. Nie udało się Mateuszowi Pogudzowi wygrać walki wieczoru w jego rodzinnym Zgorzelcu. Mimo ogromnego serca do walki i ochoty do podjęcia pojedynku, Drobina zdominował "Pogiego" siłowo, bardzo rozsądnie bijąc prawe sierpowe oraz atakując Pogudza seriami ciosów. Warto zaznaczyć, że był w pierwszej rundzie taki moment, gdy reprezentant Poland: Top Team Zgorzelec przejął kontrolę nad walką w parterze (a Drobina stracił punkt za trzymanie się siatki). Bił z góry, pilnował pozycji, miał przewagę. W pewnym momencie postanowił ją jednak podnieść, stanął na nogach i przeliczył się z wyprowadzeniem kolejnego ataku. Po przerwie, w drugim starciu, Drobina nie oddał już ani na chwilę inicjatywy i ostatecznie złapał Pogudza w parterze w bocznej pozycji, wykluczył mu rękę oraz mocno porozbijał. Dla Drobiny było to szóste zwycięstwo w zawodowym MMA.

godz. 22:53. Bardzo emcjonująca była przedostatnia walka PLMMA 57/AFC 1. Debitujący w MMA (ale w walce amatorskiej) świetny kick-bokser Maciej Domińczak zmierzył się w niej z Patryk Kulesza. Pojedynek miał dość przewidywalny, co nie oznacza że nudny, przebieg. Kulesza od początku sprowadzał walkę do parteru i w pierwszej rundzie przez dłuższy zas szykował się nawet do skończeniu boju przed czasem, choć przejście do pozycji bocznej i obijanie w tej pozycji głowy rywala ostatecznie sukcesu mu nie przyniosło. Kolejne minuty były bardzo podobne: Kulesza zmierzał z przeciwnikiem na ziemię, a Domińczak starał się tej ziemi uniknąć i polował na jeden, potężny cios lub kończące widowisko kopnięcie. Ostatecznie większe doświadczenie w MMA Kuleszy (choć był znacznie młodszy od rywala) zadecydowało o jego jednogłośnym zwycięstwie w walce. Domińczak bowiem nie dość, że nie naruszył przeciwnika, to jeszcze w pewnym momencie próbował zaimponować wszystkim znajomością parteru i niespodziewanie zaatakował w stójce próbą założenia gilotyny. Nie udała mu się jednak ta akcja, tak jak nie udało mu się zwyciężyć w debicie w MMA.

godz. 22:35. Nikodem Ziemiecki, mistrz AFC w kat. do 84 kg., pokazał się z bardzo dobrej strony w swoim pojedynku z Filipem Tomczakiem. Reprezentant Armii Dęblin od początku uzyskał zdecydowaną przewagę i już w pierwszych sekundach walki postanowił zaprosić rywala do parteru. Te zaproszenia były potem powtarzane, choć jedno z nich o mało nie skończyło się poważnymi kłopotami, bowiem Ziemecki tak niefortunnie próbował wywrócić Tomczaka, że ten wyladował w jego gardzie. Tyle, że Ziemecki szybko odzyskał panowanie nad sytuacją i z dużą zrzucił z siebie oponenta. Po czym przystąpił do ostatecznego rozprawienia się z przeciwnikiem, którego zmusił w decydującym momencie do oddania pleców i odklepania poddania. To była szybka, efektowna walka, i jak na razie najbardziej emocjonująca ze wszystkich konfrontacji na AFC 1/PLMMA 57.

godz. 22:16. Przemysław Tokarz kończył pojedynek z Adrianem Żakiem z rozcięciem nad prawym okiem, lekko zalany krwią oraz - co najważniejsze - z mistrzowskim pasem AFC na biodrach. Tokarz, choć jego rywal z Górnika Łęczna próbował podejmować z nim walke w stójcę i w parterze, przeważał w tym boju. Swoją dominacje podkreślił jeszcze w trzeciej rundzie, gdy efektownymi akcjami atakował leżącego na plecach przeciwnika i wpadał w niego z potężnymi ciosami. Choć, podkreślmy, lekko już rozluźniony i mający świadomość swego prowadzenia Tokarz w ostatnich sekundach trochę zbyt nonszalancko ruszył na Żaka i znalazł się w lekko niekomfortowej sytuacji, będąc delikatnie zagrożony poddaniem. Tokarzowi nic złego się jednak nie stało, a jego oponent mógł po walce tylko ze złością uderzyć pięścią w siatkę. Mistrzem AFC w kat. do 77 kg został Przemysław Tokarz.

godz. 21:57. Cezary Oleksiejczuk to kolejny mistrz AFC, tyle że w wadze do 66 kg. Reprezentant Górnika Łęczna walczył bardzo konsekwentnie, umiejętnie wykorzystując swoje warunki fizyczne - i mimo niepozornej sylwetki - bardzo mocne ciosy. Oczywiście, Faruga bardzo starał się podejmować wyzwanie w stójce, szukał też swoich szans w parterze, próbował np. zachęcany przez stojącego w jego narożniku Roberta Bryczka zafundować Oleksiejczukowi balachę czy duszenie trójkątne, jednak nic z tego nie wynikało. Podopieczny Konrada Płazy wiedział dobrze co zrobić, by pas wylądował na jego biodrach. I ostatecznie wylądował.

godz. 21:35. Początek pierwszej w Zgorzelecu walki o pas mistrzowski AFC był zdecydowanie korzystniejszy dla Roberta Ptasińskiego z Dziki Wschód Poland: Top Team, u którego w narożniku stał były mistrz PLMMA, Paweł Żelazowski. Celne prawe proste, niezłe kombinacje lewy-prawy, szybkość, zdecydowanie - z tym wszystkim nie mógł poradzić sobie Łukasz Góral. Później podopieczny Tomasza Knapa znajdował sposoby na obalenia rywala i prowadzenie walki w parterze (choć bez jakichkolwiek znaczących efektów), co - mimo bardzo zaangażowanej walki prowadzonej z pleców przez Ptasińskiego oraz wciąż dobrej stójki - bardziej spodobało się sędziom. I dzięki temu, po niejdnogłośnej decyzji, to Łukasz Góral został ogłoszony pierwszym w historii mistrzem Amateur Fighting Championship w kat. do 61 kg.

godz. 21:18. Kamil Makowski zdecydowanie i bezdyskusyjnie wygrał swój bój z Arkadiuszem Kolusem. Makowski miał zdecydowaną przewagę od samego początku potyczki. Najpierw dość długo kontrolował rywala przy siatce, prezentując niezłe zapasy. Później, gdy walka przenosiła się do parteru, i w tym położeniu pokazywał że jest lepszy od przeciwnika. Skoro były to trzy pełne rundy dominacji, werdykt nie mógł być inny: jednogłośne zwycięstwo na punkty Makowskiego.

godz. 21:00. To był jak na razie najpotężniejszy cios podczas AFC 1/PLMMA 57. Tomasz Kowalczyk mocnym uderzeniem trafił Huberta Szupiluka, tak że całkowicie zaskoczony reprezentant Poland: Top Team zaczął się cofać, wręcz uciekać, przed rywalem. Potem jednak, choć mocno krwawił, to Szupiluk odzyskał ostatecznie wewnętrzną stabilizację i zaczął dominować w oktagonie, szczególnie dzięki udanym zejściom z rywalem do parteru. I o ile w starciu drugim kolejny zawodnik zgorzeleckiej gali, u którego w narożniku był Grzegorz Szulakowski, jeszcze zdążył zrobić przetoczenie i na chwilę znalazł się w pozycji z góry, o tyle w ostatniej, decydującej rundzie podopieczny Mirosława Oknińskiego dał się zaskoczyc tylko na poczatku. Potem już w pełni kontrolował przebieg wypadków, a dzięki udanej akcji, po sweepie, przez prawie trzy pełne minuty czy to w gardzie, czy w półgardzie, czy też w dosiadzie, narzucał swoje warunki walki Kowalczykowi. Po pojedynku okazało się, że wspomniany, pierwszy cios walki był bardzo znaczący: u Szupiluka stwierzono złamanie nosa.

godz. 20:38. Tomasz Makowski od pierwszych chwil pojedynku z Damianem Schodnikiem osiągnął w nim zdecydowaną przewagę. Makowski zdecydowanie ruszył na rywala i raz za razem punktował go mocnymi ciosami w stójce. Lekko bezradny Schodnik nie bardzo wiedział, co zrobić w tej sytuacji, próbował odpowiadac kontratakami, jednak jego uderzenia nie wyrzadzały żadnej szkody rywalowi. Mocno porozbijany i intensywnie krwawiący z nosa reprezentant Poland: Top Team Zgorzelec znalazł się w końcu na plecach i tam zbierał spadające na jego głowę, mocne ciosy. Na dwie sekundy przed końcem pierwszej rundy sędzia Adam Okniński postanowił, jak najbardziej słusznie, przerwać te nierówną potyczkę.

godz. 20:27. Kamil Oniszczuk i Patryk Karpiński stoczyli wyrównana walkę, w której obaj zaprezentowali dokładnie to, co lubią najbardziej i co najlepiej im w klatce wychodzi: Karpiński próbował przede wszystkim zniszczyć rywala potężnym prawym zamachowym, do którego dokładał ataki z wykorzystaniem superman punch, natomiast Oniszczuk odpowiadał bardzo aktywną stójką oraz udanym sprowadzeniami. I choć poteżnie bite prawe cepy sprawiały Oniszczukowi kłopoty, szczególnie w drugim starciu, gdy Karpiński przyspieszył i ruszył na niego z furią, to jednak mimo tego gorszego momentu i lekko desperackiej defensywy, Oniszczuk w całej walce zaprezentował się minimalnie korzystniej. I zasłużenie wygrał na punkty.

godz. 20:10. Błyskawicznie ropoczęła nam się, po prezentacji rzecz jasna, pierwsza walka PLMMA 57/AFC 1. Bartłomiej Wdowiak, podopieczny Grzegorza Szulakowskiego, błyskawicznie sprowadził Gabriela Główkę do parteru i błyskwaicznie założył mu balachę. Wszystko trwało ledwie 21 sekund. Mocny start, nie ma co.

Walka wieczoru (zawodowa):

  • 84 kg.: Dawid Drobina pok. Mateusza Pogudza przez TKO (łokcie w parterze), 2. runda (1:48)

Pozostałe (amatorskie, 3 x 3 min.):

  • 61 kg.: Patryk Kulesza pok. Macieja Domińczaka jednogłośną decyzją sędziów
  • O mistrzostwo AFC w kat. do 84 kg.: Nikodem Ziemecki pok. Filipa Tomczaka przez poddanie (duszenie zza pleców), 1. runda (2:19)
  • O mistrzostwo AFC w kat. do 70 kg.: Przemysław Tokarz pok. Adriana Żaka jednogłośną decyzją sędziów
  • O mistrzostwo AFC w kat. do 66 kg.: Cezary Oleksiejczuk pok. Bartłomieja Farugę jednogłośną decyzją sędziów
  • O mistrzostwo AFC w kat. do 61 kg.: Łukasz Góral pok. Roberta Ptasińskiego niejednogłośną decyzją sędziów
  • 77 kg.: Kamil Makowski pok. Arkadiusza Kolusa jednogłośną decyzją sędziów
  • 77 kg.: Hubert Szupiluk pok. Tomasza Kowalczyka jednogłośną decyzją sędziów
  • 77 kg.: Tomasz Makowski pok. Damiana Schodnika przez TKO (ciosy w parterze), 1. runda (2:58)
  • 77 kg.: Kamil Oniszczuk pok. Patryka Karpińskiego jednogłośną decyzją sędziów
  • 66 kg.: Bartłomiej Wdowiak pok. Gabriela Główkę przez poddanie (balacha), 1. runda (0:21)

Foto: zinfo.pl

Opublikowano: 2015-09-12

Dodaj komentarz

Możesz używać bbcode - kliknij aby zobaczyć instrukcję.
  • [b]pogrubienie tekstu[/b]
  • [i]pochylenie tekstu[/i]
  • [u]podkreślenie tekstu[/u]
  • [img]link do obrazka[/img]
  • [url]http://jakis-link.pl[/url]
  • [url=http://jakis-link.pl]opis linka[/url]
  • [quote]dowolny cytat[/quote]
  • [quote=ktostam]cytat wybranego użytkownika[/quote]

Zobacz również